niedziela, 19 marca 2017

Make Project Remedium even greater. Ambitna zbiórka wystartowała


Stali czytelnicy Gry Made in Poland mieli okazję dobrze poznać Project Remedium. Najpierw w zapowiedzi ekscytowałem się perspektywą zagrania w pierwszy shooter, osadzony w śliskim wnętrzu ludzkiego organizmu. W betateście ekscytowałem się spełnieniem tej nadziei, kiedy wyposażony w chwytak i dwie bronie śmigałem jak Spider-Man po wątrobie, bardzo punktowo rozprawiając się z infekcjami pacjentki. Okazuje się, że apetyty developerów z Atomic Jelly zaostrzyły się nawet bardziej niż moje. Chcą uczynić Project Remedium produkcją jeszcze bardziej kompleksową, złożoną i ciekawą, ale potrzebują do tego pomocy. Naszej pomocy.

W związku z tym niedawno wystartowali ze zbiórką w serwisie Kickstarter. Zapytałem Bartosza Rakowskiego, usta paczki Galaretek, skąd taka decyzja, skoro od dawna wiadomo, że posiadają wspierającego ich finansowo wydawcę, firmę PlayWay. Odpowiedział:

Nasza gra, jak każdy poważnie traktowany projekt, miała uzgodniony na samym początku budżet, którego musimy się trzymać, dbając o rentowność naszej spółki. Grę w jej podstawowych założeniach wykonaliśmy, jednakże chcemy, aby była możliwie najlepsza - po to właśnie z taką uwagą słuchamy testerów, słuchamy graczy i ciężko pracujemy, aby doszlifować każdy detal (w miarę możliwości przerobowych, nie zapominajmy, że jesteśmy małym zespołem [obecnie 7 osobowym – przypis GMP]). Stąd też pomysł na kampanie Kickstarterową, która przy pomyślnym rezultacie powoli nam zdobyć dodatkowe zasoby, pozwalające na realizacje naszych pomysłów.

Po przejrzeniu tego, na co mają pozwolić Atomic Jelly dodatkowe zielone, moja wyobraźnia dostała białej gorączki. Podstawowy cel, 10,000 CA$, to jeszcze mało ekscytujące modyfikacje graficzne: przy tak dobrze wyglądającym tytule jak Project Remedium mógłbym się bez tego obejść. Za to już przy 20,000 ma pojawić się zupełnie nowa funkcjonalność - skaner medyczny. Starałem się podpytać developerów o szczegóły jego działania, ale dowiedziałem się tylko, że na razie Żelki testują różne warianty funkcjonowania tego rozwiązania, więc za wcześnie na konkrety. Ogólnie ma pozwolić on na lepsze zidentyfikowanie środowiskowych zagrożeń i znajdywanie sposób na efektywne radzenie sobie z nimi. W międzyczasie przewija się jeszcze dodanie dodatkowych chorób (45,000) oraz parę typów nowych bossów (65,000), ponad tych już zapowiedzianych. Mają to być „prawdziwi twardzieli, których pokonanie będzie wymagało od graczy konkretnego pokombinowania.” 


Dołączenie nowych trybów działania broni (85,000) oraz Areny (100,000), pozwalającej pozafabularnie poćwiczyć się w leczeniu agresywnych infekcji, to tylko przystanki na drodze do dania głównego, najwyższego progu – przeniesienia gry na konsole obecnej generacji, PS4 oraz Xbox One. Na wpół żartobliwie spytałem, skąd dyskryminacja Nintendo i jego Switcha. Dowiedziałem się, że „skupimy się przede wszystkim na konsolach dobrze wspieranych przez UE4, na którym pracujemy. Obsługa Nintendo Switch już się co prawda pojawiła, jednak ogrom pracy optymalizacyjnej przy takim porcie (nie wspominając o problemach takich jak np. sterowanie) stanowi dla nas duże wyzwanie. Ale jesteśmy otwarci - jeżeli najwyższy próg zostanie przekroczony, to z pewnością będziemy myśleć o kolejnych platformach.”

Wiecie już, co z tym zrobić? Każdy dolar jest cenny, ale żeby otrzymać coś bardziej wymiernego niż wdzięczność developerów i podziękowanie w napisach końcowych, należy wysupłać ze stosownej przegródki 15 dolarów kanadyjskich. Taka sumka gwarantuje wspierającemu dostęp do przecenionej wersji gry oraz demka, udostępnionego przed końcem kampanii na KS (a dokładniej - w przeciągu najbliższego tygodnia). Uwaga jednak – promocja trwa do wyczerpania zapasów, wystarczy jej dla 1000 wspierających. Na najbardziej szczodrych czeka możliwość ukrycia w grze wiadomości lub samodzielnego nazwania minibossa. Zapraszam Was czym prędzej na stronę zbiórki: Project Remedium na Kickstarterze oraz poinformowania o niej znajomych, którzy mogliby chcieć się do niej przyłączyć. Sam zaraz po wypłacie czym prędzej zamacham w stronę Atomic Jelly pięścią z zaciśniętymi wewnątrz dolarami.  Wspólnie możemy sprawić, żeby blogerzy mieli kolejne powody do ekscytacji, a Polacy – kolejny powód do dumy z krajowego gamedevu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz